Luce della Vite

bottiglie_vini_luce_2013

Supertoscan Luce

Kilka tygodni temu miałem przyjemność brać udział w degustacji, która po raz kolejny utwierdziła mnie w przekonaniu, że wina należy pić gdy są w szczytowej fazie rozwoju.

Tym razem w kieliszku znalazły się wina z Toskanii, producenta Marchesi de Frescobaldi, Luce a dokładnie jego „supertoscany”. Była to degustacja pionowa, co oznacza, że próbowałem kilku roczników (dokładnie sześciu) takiego samego wina.

WP_20160114_13_30_12_Pro[1]

Najmłodsze było z rocznika 2012 najstarsze z 1995

Zgodnie ze sztuką, każde wino zostało przelane do karafki w celu szybkiego napowietrzenia i odseparowania od osadu, który wytracił się podczas leżakowania.

WP_20160114_16_40_34_Pro[1]

Przy stole siedziało dziesięciu doświadczonych degustatorów. Wszyscy podkreślaliśmy wysoką klasę i złożoność tych trunków. W przypadku win młodszych (2012, 2010) były one jeszcze zamknięte, nieco surowe z szorstką taniną. Roczniki 2006 i 2004 pokazały moc, koncentrację i spory potencjał do leżakowania. Dwa ostanie wina (1999 i 1995) pokazały pełnie swoich możliwości. Były w doskonałej formie. Kolor rubinowo-brunatny z ceglastymi rantami. Intensywne aromaty dojrzałych owoców, przypraw a także skóry i nut ziemistych. W ustach nadal żwawe, złożone, niesamowicie skoncentrowane a przede wszystkim bardzo długie. Typowe wino kontemplacyjne.

Tego typu doświadczenia pokazują, że aby dowiedzieć się czy dane wino ma jeszcze potencjał do leżakowania, należy co kilka lat otworzyć jedną butelkę i robiąc systematyczne notatki, sprawdzając kondycję wina, postawić wniosek czy wypić je czym prędzej czy pozwolić się jeszcze rozwinąć. Jeżeli wino ma nadal soczystą taninę i owoc nieprzypominający w smaku kompotu z suszu to znaczy, że jest w dobrej kondycji.

Producenci win zachwalając swój produkt, zazwyczaj wydłużają żywotność swoich trunków ale tym razem 21 letnie Luce udowodniło, że warto było czekać.