„Zawody to jedynie nagroda” wywiad z mistrzem

Gdy niespełna rok temu, 16 Maja 2015, na Mistrzostwach Polski Sommelierów, Piotr Pietras zaprosił mnie do asysty podczas finału, poczułem się bardzo doceniony. Mimo, iż moja rola była drugoplanowa, obiecałem mu, że zrobię wszystko co w mojej mocy aby wygrał. Ponieważ stawka była wysoka, byliśmy mocno skoncentrowani. Po pierwsze mistrzostwo Polski, a po drugie wyjazd na Mistrzostwa Świata do Argentyny, które odbywają się co 3 lata. Kilka godzin później świętowaliśmy jego zwycięstwo. Czas szybo mija i mistrzostwa już za nami, oto co zdradza Piotr zaraz po powrocie.

somm adam i piotr

Jak się czujesz jako jeden z 10 najlepszych Sommelierów na świecie?

Ja, Polska, SSP wśród 10-tki najlepszych tej profesji – brzmi wspaniale. Jest to ogromne wyróżnienie, sąsiednie miejsca zajęli m.in. Mistrzowie swoich kontynentów czy też doświadczeni, wielokrotni uczestnicy Mistrzostw Świata – jest więc z czego być dumnym. To również swoiste podsumowanie i nagroda za moją ciężką pracę w ostatnich latach.

Ile czasu i w jaki sposób przygotowywałeś się do mistrzostw w Argentynie?

W tym kierunku codziennie coś robiłem od kiedy zostałem sommelierem, jako że zawsze jestem mocno zaangażowany w swoją pracę. Wiele rzeczy z nią związanych łączy się niejako z Mistrzostwami – mam dobrą pamięć więc szybko koduję nazwy, style czy zapachy. Jednak stricte pod konkurs przycisnąłem od połowy stycznia – po kilka godzin dziennie z fiszkami. Jest to dla mnie najlepsza metoda na opanowanie różnych dat, produktów czy definicji. Dodatkowo rysowałem mapy poszczególnych apelacji winiarskich. W tym roku trzeba było zaznaczyć na ponumerowanej mapie m.in. regiony Węgier czy Austrii, a także podregiony Alentejo i doliny Napa – jedynie z tą ostatnią trochę się głowiłem. Wraz z moimi sommelierami i dostawcami przeprowadzałem także regularne degustacje w ciemno win i destylatów – szczególnie te ostatnie udało mi się opanować do perfekcji.

Która konkurencja sprawiła Tobie najwięcej trudności?

Trudności nie sprawiła mi żadna z konkurencji. Bardziej mnie pewne rzeczy zaskoczyły. Mianowicie półfinałowe zadania praktyczne, m.in.: analiza organoleptyczna wina różowego i słodkiego, organizacja winiarskiej kolacji dla 30 osób, serwis wina wzmacnianego czy przekonanie gościa do zakupu utlenionego w stylu wina. Z większości zadań byłem zadowolony, przy niektórych zabrakło mi „cwaniactwa”, które przychodzi wraz z doświadczeniem w takich zawodach. Zauważyłem, że najistotniejsza sprawa, jeśli chodzi o start w tak prestiżowej imprezie, jest przygotowanie mentalne. Musisz być niesamowicie skoncentrowany, pewny swoich umiejętności, wypoczęty i odporny na dużą presję i stres. Obserwowałem Arvida od samego początku zawodów – i on wygrał je przede wszystkim mentalnie. Był na ten tytuł w 100% gotowy.

piotr semi final

Jakich wskazówek udzieliłbyś młodym sommelierom, którzy chcą podążać Twoją drogą?

Przede wszystkim radziłbym, aby znaleźli dla siebie miejsce, które wesprze ich rozwój. Warto obracać się wśród inspirujących osób – takich, które będą miały czas i ochotę podzielić się wiedzą i doświadczeniem. Radziłbym również, aby być bardzo otwartym i nieustannie się szkolić – świat wina jest niezwykle kompleksowy i z roku na rok dynamicznie ewoluuje. Przy tym wszystkim trzeba jednak zachować świadomość, że nie sposób wszystko wiedzieć i zdegustować. Należy pamiętać, że praca sommeliera to przede wszystkim ciężka, kilkunastogodzinna praca w restauracji i absolutnie nie ogranicza się do rekomendowania i serwowania gościom ulubionych win. Zawody to jedynie nagroda i możliwość sprawdzenia siebie na tle innych talentów tej profesji.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

Najbliższa przyszłość to powrót do Londynu, gdzie będę chciał trochę odpocząć i doładować baterie. Ta trochę dalsza to projekty na 2017: finał Mistrzostw Europy w Austrii oraz tytuł Master Sommelier.

Dzięki Piotr, życzę dalszych sukcesów

24.04.2016